AKTUALNOŚCI

Boom gotówkowy nakręca popyt na mieszkania

Mimo ograniczeń na rynku kredytów hipotecznych, deweloperzy utrzymują wysoką sprzedaż lokali. Choć ta dobra passa nie potrwa wiecznie, z pewnością nie przetnie jej kolejna podwyżka wysokości wkładów własnych wymaganych przez banki.

Jak szacują analitycy Lion’s Banku, od roku zdolność kredytowa przeciętnej rodziny „Kowalskiego” stopniała o ponad 83 tys. zł. Mimo to już w pierwszym kwartale br. padł kolejny rekord. Według danych AMRON, przekroczyliśmy liczbę 2 mln czynnych umów dotyczących kredytów hipotecznych obsługiwanych przez polski sektor bankowy. Rekordy notują również deweloperzy. Widać zatem, że obecna polityka banków nie przeszkadza zbytnio w zawieraniu kolejnych transakcji na rynku mieszkaniowym. – Wszystko za sprawą sporych kwot, które na rynku nieruchomości lokują inwestorzy. Ci mają nadzieję, że mieszkanie na wynajem stanie się zyskowną alternatywą dla ich pieniędzy – przekonuje Bartosz Turek, analityk Lion’s Banku.

Dobre lokale płynnie znikają z rynku

Zdaniem Dariusza Krawczyka, prezesa zarządu GK Polnord, popyt inwestycyjny już od wielu kwartałów swą dynamikę zawdzięcza niskim stopom procentowym. Ta sytuacja stabilizuje również od wielu miesięcy ceny mieszkań – Obniżki cen notują tylko inwestycje źle skalkulowane, w słabszych lokalizacjach. Dobre projekty bronią się same. Mieszkania o wysokim standardzie i urealnionych cenach płynnie znikają z rynku. Co więcej, stawki w takich inwestycjach w ostatnim roku poszły w górę o kilka procent. Jak więc widać, wymagania banków nie hamują popytu – tłumaczy Dariusz Krawczyk.

Trend ten potwierdzają dane NBP, według których w ciągu ostatniego roku ceny mieszkań w siedmiu największych polskich miastach wzrosły o 2,9 proc. (dane za II kw.) – Gdyby uwzględnić w tych szacunkach deflację, okazałoby się, że wzrosty na rodzimym rynku wynosiły 3,8 proc (r/r) – zapewniają eksperci Lion’s Banku.

Paradoksalnie więc nie boom kredytowy, ale boom gotówkowy wywołuje kolejne rekordy w popycie na nowe mieszkania. Z danych NBP wynika, że na siedmiu głównych rynkach, w samym tylko I kw. br. wydano aż 3,6 mld zł gotówki.  Jest to najwyższy wynik w historii. – W ciągu zaledwie trzech miesięcy wydano na nowe mieszkania więcej gotówki niż przez sześć miesięcy 2012 r., kiedy stopy procentowe były trzykrotnie wyższe niż teraz. Co warto podkreślić, dziś przeciętne nowe mieszkanie jest kupowane w 65 proc. za gotówkę, a jedynie 35 proc. na kredyt– mówi Bartosz Turek.

Konrad Konarski, partner, Baker & McKenzie Krzyżowski i Wspólnicy dodaje, że sprzedaż mieszkań nakręca brak dobrych, alternatywnych inwestycji. – Rynek akcji od kilku lat jest w dołku a oprocentowanie lokat bankowych jest na żenująco niskim poziomie. Inwestycja w mieszkanie staje się więc interesującą alternatywą, zarówno bezpieczną jak i dającą szansę na zysk – tłumaczy Konarski. 

Przeszkoda dla młodych osób

Najbardziej rozdmuchane pozostają główne rynki z Warszawą na czele. – W stolicy klienci najchętniej kupują mieszkanie w cenie do 400 tys. zł. Odsetek inwestorów gotówkowych jest przy tym wysoki i w zależności od projektu oscyluje na poziomie 10 – 30 proc. Kupują oni albo kawalerki albo większe, 2-4 pokojowe i zarazem kompaktowe lokale, które, wynajmowane na pokoje, mogą przynieść bardzo wysoką stopę zwrotu. Z kolei rodziny, posiłkując się kredytem, kupują raczej 2-3 pokojowe „M”, choć nie brak chętnych i na większe powierzchnie, przekraczające 60 mkw. – tłumaczy Dariusz Krawczyk.

Klienci, zwłaszcza gotówkowi koncentrują się na ofertach w takich dzielnicach jak Wola, Ochota czy Ursynów. Dużym zainteresowaniem cieszy się też Grochów albo Nowy Wilanów. Ta ostatnia lokalizacja zachęca nabywców coraz lepszą infrastrukturą i komunikacją, przystępnymi cenami mieszkań i wysokim standardem projektów. Świetnym przykładem połączenia ceny i wysokiej jakości jest m.in. projekt Wilanów Brzozowy Zakątek, realizowany przez GK Polnord na terenach Wilanowa Zachodniego. Deweloper rozpoczął właśnie sprzedaż trzeciego etapu inwestycji, w którym znajdzie się 99 mieszkań, od kawalerek po lokale czteropokojowe, o powierzchniach 32-95 mkw. Będą gotowe w II kw. 2018 r.

Przy aktualnej polityce kredytowej – malejąca zdolność kredytowa, coraz bardziej ograniczone możliwości skorzystania z programu dopłat MdM i wymagany co najmniej 15 proc. ( a od 2017 r. – 20 proc.) wkład własny przy kupnie lokum, utrudniają zakup wymarzonego „M” przede wszystkim młodym osobom. – W praktyce sytuacja nie będzie jednak aż tak beznadziejna jak mogłoby się wydawać. Po pierwsze rekomendacja, która bankom każe wymagać od przyszłego roku 20-proc. wkładu własnego ma też zapisy, zgodnie z którymi nawet połowę z owych 20 proc. będzie można zastąpić ubezpieczeniem niskiego wkładu własnego. Oczywiście wiąże się to z dodatkowymi kosztami, ale będzie to rozwiązanie dla osób, które jako wkład własny do kredytu będą mogły przedstawić tylko 10 proc. wartości kupowanego lokum. Po drugie, nowe regulacje dla deweloperów będą mniej dotkliwe, gdyż kupując nowe mieszkanie ponosi się znacznie niższe koszty dodatkowe niż w przypadku zakupu używanego lokum – przekonuje Bartosz Turek.

źródło: mat. prasowe